Ładowanie Wydarzenia

23 sierpnia 2021 roku w Centrum Edukacyjnego IPN “Przystanek Historia” im. Janusza Kurtyki w Warszawie odbyła się prezentacja książki Andrzeja Anusza „Osobista historia Porozumienia Centrum. U źródeł Prawa i Sprawiedliwości”. Spotkanie poprowadził Minister Jan Józef Kasprzyk Szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych.

Udział wzięli;

Autor książki i recenzent prof. dr hab. Wiesław Jan Wysocki.

 

Łukasz Perzyna

Przystanek władza, czyli skąd się wzięły rządy PiS

– To nie pamiętnik ani dziennik – zastrzegł otwierający poniedziałkową dyskusję nad książką Andrzeja Anusza „Osobista historia Porozumienia Centrum. U źródeł Prawa i Sprawiedliwości” szef urzędu ds. kombatantów Jan Józef Kasprzyk. Sam autor zaś przytoczył opinię klasyka socjologii Stefana Nowaka, że badacz może być uczestnikiem opisywanych wydarzeń.

Socjolog z doktoratem Andrzej Anusz przed 29 laty jako poseł PC rzucił wyzwanie prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu, który kuglując na rzecz przyszłej koalicji z Unią Demokratyczną (późniejszą Unią Wolności) odmawiał rzetelnego wsparcia rządu Jana Olszewskiego i chociaż miał w nim własnych ministrów grał na rychły upadek ekipy mecenasa. Zaś w czasach AWS jako sekretarz klubu, Anusz przesądził o skutecznym przegłosowaniu czterech wielkich reform w tym samorządowej, owocującej pomyślnością tysięcy „małych Ojczyzn”.

W trakcie debaty Anusz tłumaczył, skąd wzięło się zdjęcie na okładce. Pojawia się na nim autor w towarzystwie prezesa, obaj popatrują na zegarki. Rzecz dzieje się przed posiedzeniem rady politycznej PC, a młody poseł Anusz ponagla Kaczyńskiego, że czas zacząć obrady. Ten jednak wcale się z zainaugurowaniem ich nie kwapi, bo w małej auli Politechniki Warszawskiej przeważają zwolennicy poparcia rządu mecenasa Olszewskiego, zaś Kaczyński czeka na przyjazd oddanych sobie delegatów.

Wprawdzie Anusz z autoironią stwierdza, że nawet gdy opublikował pierwsze wydanie (kilkanaście lat temu, ale była to faktycznie inna książka pod obecnym tytułem, jedna trzecia dzisiejszej objętości) skrót PC rozszyfrował ktoś jako „komputer osobisty” – jednak zaniknięcie tej narracji w pomroce dziejów nam nie grozi, bo autor konsekwentnie prowadzi ją, zgodnie z tytułową sekwencją, od nieudanej partii władzy jaką okazało się Porozumienie Centrum po Prawo i Sprawiedliwość sprawujące rządy w sumie już osiem lat, tyle, że z ośmioletnią przerwą.

Władysław Pobóg-Malinowski pisał na koniu. Andrzej do tego nawiązuje – takiego zaszczytnego porównania dokonał panelista prof. Wiesław Jan Wysocki, prezes Instytutu Józefa Piłsudskiego.

– Książka nie jest ocenna – zastrzegł występujący również w roli panelisty minister Kasprzyk.

Spierano się o rolę służb specjalnych w inspirowaniu porażek prawicy z lat 80 – obok poglądu o skutecznych prześladowaniach pojawiał się inny: żaden UOP nie był potrzebny, żeby kłótliwość polityków z prawej flanki ujawniła się w całej pełni i doprowadziła, że w 1993 r. siedem ich list wyborczych nie sforsowało wprowadzonego wówczas piecioprocentowego progu wyborczego.

Z sali Andrzej Sadowski napominał autora, że to wcale nie środowiska gdańskie lecz warszawskie i krakowskie zbudowały Kongres Liberalno-Demokratyczny. Podobnie Zbigniew Adamczyk z KPN prostował, że jego dawna partia nie była nielegalna, bo jak słusznie mecenas Karol Głogowski wykazał Leszkowi Moczulskiemu – komuniści zakładania partii nie zabronili, bo nie spodziewali się, że ktokolwiek się na to poważy. To jednak szczegóły: istotniejsze pozostaje zarysowanie linii rozwojowej kolejnych partii Kaczyńskiego, coraz krótsze i twardszą ręką prezesa trzymanie nie tylko ich aparatu ale również premierów z tej formacji: Beata Szydło ani Mateusz Morawiecki nie mieli już swobody Kazimierza Marcinkiewicza. To jedna z cennych obserwacji zawartych w „Osobistej historii…”

Na życzenie Kasprzyka Anusz wymienił trzy główne sukcesy formacji, tworzącej PC a potem PiS: to uczynienie pierwszej z tych partii motorem zwycięstwa Lecha Wałęsy w wyborach prezydenckich 1990 r., potem jednak – pomimo dwulicowości Kaczyńskiego – rząd Jana Olszewskiego, na koniec „umiejętność brutalnego i bezwzględnego” przekształcenia PC w PiS co zaowocowało wreszcie prezydenturą drugiego z braci, Lecha.  Porażki z kolei to brak wspólnej listy w 1993 r. z wiadomym skutkiem, a po tym Armageddonie późne dostrzeżenie, że ośrodkiem integracji potrzaskanej prawicy stanie się NSZZ „Solidarność”, wreszcie zaś w 1995 r. ponowne podstawianie nogi Olszewskiemu, tym razem poprzez wystawienie przez Jarosława brata Lecha jako kontrkandydata w wyborach prezydenckich chociaż wtedy był bez szans i się wycofał.

Autor „Osobistej historii…” wyliczył też, co łączy obie partie Jarosława Kaczyńskiego: antykomunizm, wsparcie dla silnej pozycji Kościoła oraz przekonanie o nadzwyczajnej roli NSZZ „S”. Zastrzegł też, że są wyjątki od tej ogólnej zasady jak rola dawnego prokuratora stanu wojennego Stanisława Piotrowicza w pisowskiej reformie wymiaru sprawiedliwości czy wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego, że Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe to najkrótsza droga do dechrystianizacji Polski, którą później sam prezes uznał za niefortunną.

Instytut Pamięci Narodowej, mim zdaniem, nie ma wprawdzie najlepszej opinii, a nazwa jego centrum edukacyjnego „Przystanek historia” brzmi pretensjonalnie – lecz zdarzają się tam debaty pasjonujące. Dyskusja nad książką Andrzeja Anusza z pewnością okazała się rozmową niebanalną i zaskakująco wolną od emocji, nie z tego powodu, że tytułowa partia nie istnieje już od lat dwudziestu, lecz zapewne dlatego, iż wszyscy uczestnicy mają wyrobione zdanie na temat tej drugiej, wymienionej w podtytule na tyle mocne, że do jego zmiany nie widzą sensu się przekonywać.

Pozwoliło to się skupić nie na popisach retorycznych czy erystycznych, lecz na analizie zjawisk, zarówno sprzed trzydziestu lat, jak z bieżących przekazów. Od nocy teczek, szafy pułkownika Lesiaka i Konwentu Świętej Katarzyny, który miał wyłonić wspólnego kandydata centroprawicy na prezydenta w 1995 roku, co jak wiemy się nie udało, więc wygrał Aleksander Kwaśniewski – aż po Jarosława Gowina i jego odyseję rządową oraz sposoby programowania przez prezesa kolejnych wskazanych przez niego premierów.

W spotkaniu uczestniczył m.in. członek zarządu Narodowego Banku Polskiego Adam Lipiński, wieloletni wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości, a wcześniej nawet przez chwilę – gdy Kaczyński taktycznie ustąpił – szef PC (w latach 1999-2002). Anusz tytułowany bywa historykiem chociaż jego metoda spełniająca wprawdzie standardy i tej nauki bardziej mieści się w granicach socjologii, zaś sam autor nie bez racji zalicza własną twórczość do antropologii politycznej. Jeśli trzymać się tego, że Anusz pisze o historii – chociaż dla mnie bardziej o współczesności – to jego wyższość nad specjalistami od rozbicia dzielnicowego polega na tym, że tamci nie mogą liczyć na obecność Piastów Śląskich ani Przemysła Wielkopolskiego na swojej promocji, nawet jeśli talerzyk po wedlowskich „delicjach” na stole postawić, zaś do Anusza jego bohaterowie przychodzą chętnie. Bo też nie jest to czas zmarnowany. Podobnie jak lektura tysiącstronicowej książki, obejmującej czasy od „nielegalnej polityki” (to tytuł poprzedniej książki Anusza) lat 80. po kolejne wyostrzenia metodą prób i błędów, jakie własnej formacji rządzącej zgotował Kaczyński. Jeden ze skutecznych wykonawców polityki nie pojawił się znikąd, autor „Osobistej historii…” pokazuje ludzi, którzy na zwycięstwa prezesa pracowali i mocniej od niego ponosili koszty porażek, w znacznej mierze oddając im sprawiedliwość. To nie biografia Kaczyńskiego, książka ma bohatera zbiorowego i tak chyba lepiej i bardziej uczciwie…

Zapis filmowy ze spotkania na kanale IPN:

 

Data rozpoczęcia - Data zakończenia

sie 23, 2021 - sie 23, 2021

Czas rozpoczęcia - Czas zakończenia

00:00 - 23:59